Żnużony zamęt

        Tak jak tafla wody wzburzona przez uderzenie kamieniem, tak Anna wyrwała się z natłoku myśli przez mocny, wyraźny i zabójczy o tej porze dzwięk dzwonka szkolnego. Jej już wypita do samego końca kawa, która była dla niej codzienną przyjemnością powitała ją wyraźnie, smak goryczy oraz nadchodzącej w tym roku pracy dał jej się poznać. Anna bała się już wszystkiego, przypomnieniały jej się stare dobre czasy w których była tak szczęśliwa. Dopiła fusy a filiżanka coraz bardziej świeciła pięknym pozłacanym spodem. Dopiero co wyrwał ją z transu burzliwy dzwięk gdy nagle zobaczyła uczniów, którzy już od dłuższego czasu przypatrywali się jej. Była zdezorientowana i przerażona, jej całe ciało pulsowało, czuła się źle. Jej ręka się otworzyła a usta przybrały charakter zakłopotania na kilka sekund, po czym stłumione hałasy przestały być już dla niej odgłosem zza ściany - stały się rzeczywiste. Paraliż, jaki ogarnął jej ciało znikł wraz z cichym ale jak bardzo dla niej wyostrzonym dzwiękiem pękającej filiżanki. Właśnie zorientowała się ze rozpoczeła lekcje polskiego od wylania na swoje buty fusów oraz resztek (i tak już niewielkich) kawy.
        Ania wiedziała że rozpoczynający się rok szkolny będzie dla niej wyzwaniem. Przez ostatnie lata próbowała zrobić wszystko by zdobyć tę posadę, kilkukrotnie jej odmawiano do czasu śmierci dyrektora "trzęsącego tą placówką".-Niestety nie możemy pani zatrudnić ponieważ nie ma pani odpowiedniego doświadczenia jakie jest wymagane w pracy w tak renomowanej instyticji - twierdził co pół roku z uśmiechem na twarzy 80cio latek oraz główny i prawdopodobnie według Anny jedynyny przewodniczący komisj gdy panna Raymound przychodziła złożyć papiery.Ową instytucją było gimnazjum dla trudnej młodzieży. Była to jedyna placówka w pobliżu 40 kilometrów jaka oferowała pracę w EDUKACJI o jakiej kobieta wprost marzyła od dzieciństwa.2 miesiące po śmierci dyrektora Ania z racji zbliźającego się 2 semestru szukała pracy wszędzie gdzie to tylko było możliwe. Miała już dość pracy w charakterze kasjera, czy rodzinnego interesu jakim był sad.         Nowa pani dyrektor (wybrana z grona nauczycieli) stwierdziła że przez ostatnie lata szkoła szukała właśnie TAKIEJ osoby jak pani ale nie było chętnych. Anna nawet nie chciała o tej sytuacjii rozmawiać i nie wspomniała o swoich wielu poprzednich próbach zdobycia posady. Kobieta czuła się spełniona i szczęśliwa ale zarazem nie wiedziała dlaczego dyrektor tak skutecznie odrzucał bądz nawet zatajał jej prośby o pracę. Praca na pełny etat od Września to jest to!
-Widać że nowa. Nawet kawy nie umie wypić- Krzynął jeden z trzydzieściorga uczniów gdy Anna upuściła filiżankę.Praca nauczyciela matematyki przy tak licznej grupie była czymś niespotykanym w tej szkole. Jedynie nauczyciele matematyki i języka obcego musieli borykać się z takimi trudnościami ze względu na jakże sarkasryczny dla kobiety niedobó owycr nauczycieli, według pani dyrektor do czasu znalezienia odpowiedniej kadry.
       Ze względu na wspomnianą renomę instytucji nie można było stosować żadnych kar. Nauczyciele uczący w zwykłych, mniejszych grupach, mogli w pewien sposób kontrolować zachowanie podopiecznych. Oliwy do ognia dodawał fakt że szkoła była silnie finansowana przez wysnobowanych, bogatych rodziców. Prawdopodobnie chcieli oni w ten sposób pokazać swoją silną pozycję i tym samym liczyli na to że ich dziecko będzie najwaźniejsze w szkole. Ania nawet nie wiedziała jak wiele w tym zdaniu jest prawdy. Tego typu sytuacje zdarzały się w prywatnych szkołach ale nigdy nie w szkołach specialnych. W efekcie kobieta miała styczność z przygłupimi dziećmi z bogatych rodzin. Oczywiście dzieci mimo że nie potrafiły dobrze używać kalkulatora były w pełni świadome swoich przywilejów. Doszło nawet do tego że najbardziej "wpływowe" dzieciaki miały przy swoim nazwisku w dzienniku kropki które zwalniały je ze wszelakiej aktywnoci w szkole - testów, odpowiedzi czy zadań.      Ową aktywność lub jej brak trzeba było kamuflować lub zatajać. Nikt nic nie mówił wprost, ale w powietrzu czuć było karę za niewykonanie poleceń. Utrata umowy przez zamianę na lepszy model nawiedzała biedaczkę co noc i nie pozwalała spać. Kobieta czuła lęk, że wszystkie jej ambicje i spełnione marzenia posypią się jak domino, ktore tak czesto przypominało jej zabawy i beztroski styl zycia z dzieciństwa. Rodzina Reymondów tak radośnie przyjeła wiadomość o pracy Anny że zorganizowali przyjęcie na które zaprosili nawet rodzinę z dalszych wsi. Wstając każdego ranka trzydziestolatka wmawiała sobie że wystarczy że zrobi tak jak inni - będzie wykonywać polecenia i wszystko będzie dobrze. Tak jej się tylko wydawało. Nie potrafiła powstrzymać emocji które nią szargały jak demon od środka, gdy widziała jak uczniowie celowo nie pracują. W takich sytuacjach po prostu się wyłańczała a wtedy piekło szalało w jej wnętrzu. Z zewnątrz wyglądało to zupełnie inaczej, gdy miała furię po prostu siedziała sparaliżowana i jakby naćpana i lekko uśmiechnięta przebywała w tej pozycjii około 2 minuty, a następnie powoli wracaLa do żywych. Dzieci chętnie korzystali z tej jak to nazywxxali "niespodzianki" ponieważ mogli w tym czasie zająć się czymś o wiele bardziej ciekawszym jak np spożywanie 2giego sniadania. Natura duchowa nowej nauczycieliKi nie dawała spokoju jej sumieniu. Powołanie, sprawiedliwość i dobro to główne cechy jakimi sie kierowała, tacy ludzie zdarzali się tylko w takich małych małych miasteczkach jak to. Kobieta postanowiła porozmawiać z jejspowiednikiem jakim był ojciec Paul. W międzyczasie popadła w głęboką depresje z jednej strony była codziennie chwalona przez rodzinę za osiągnięcie rodzinnego pragnienia, z drugiej strony czuła negadywne nastawienie w szkole oraz była coraz bardziej zastraszana i manipulowana przez dyrekcję szkolną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz